BRUK-BET AWANSUJE DO EKSTRAKLASY! BBT-KOT (2:1)

Ekstraklasa wraca do Niecieczy. Po swojemu. Po piłkarsku.

25 maja 2025, Nieciecza. Słońce prażyło, powietrze ciężkie jak presja ostatniego meczu sezonu, a z trybun biła nadzieja. Termalica wychodzi na murawę, ludzie klaszczą, dzieci na ramionach ojców, starsi z zadumą w oczach. Bo to nie był zwykły mecz. To był dzień powrotu. Dzień, kiedy mała Nieciecza znów ograła wielkich i wróciła do Ekstraklasy.

Mecz, który miał wszystko

Zaczęło się ostrożnie. Kotwica przyjechała bez większego ciśnienia, ale w piłce nie ma meczów o nic. Termalica cisnęła od początku, ale brakowało skuteczności. Pierwsza połowa to jak napompowany balon – napięcie rosło z każdą minutą… aż do 44. minuty.

Arkadiusz Kasperkiewicz, środkowy obrońca z charakterem, zgarnia wrzutkę jak profesor i uderza głową nie do obrony. 1:0. Stadion wybucha. Ludzie rzucają się sobie w ramiona. W tej jednej chwili Nieciecza cała była ekstraklasowa.

Druga połowa – nerwy, pot, serce

W piłce nigdy nie ma łatwo. Kotwica, choć już bez celów, nie odpuszczała. I w 84. minucie – jak kubeł zimnej wody – Michał Cywiński pakuje piłkę do siatki Termaliki. 1:1. Cisza. Przez chwilę słychać było tylko ciężki oddech trybun.

Ale Termalica nie pękła. Właśnie wtedy rodzi się charakter. Z przodu, z lewej, z głębi pola – ruszyli do ataku. I w 89. minucie – decydujący cios! Andrzej Trubeha trafia i stadion znów eksploduje.

2:1. Ekstraklasa jest nasza.

Arkadiusz Kasperkiewicz po bramce dającej prowadzenie.

To nie tylko mecz. To historia

Ten mecz był symbolem – dla tych, którzy wątpili. Dla tych, którzy mówili, że wieś nie ma prawa grać w elicie. A jednak – Termalica wraca tam, gdzie jej miejsce. Zbudowana cierpliwie, bez wielkich słów, ale z wielką wiarą.

Po końcowym gwizdku były łzy. Był śmiech. Race, śpiewy, torty, szampany i okolicznościowa patera z PZPN-u. Ale najważniejsze było coś innego – poczucie, że się udało. Że warto było wierzyć.

Piłkarze, którzy dowieźli marzenie

  • Adrian Chovan – ściana w bramce. Spokój i pewność. Bez niego mogło się to nie udać.
  • Arkadiusz Kasperkiewicz – lider w defensywie. Gol na wagę awansu.
  • Andrzej Trubeha – bohater końcówki. Zimna krew w najważniejszym momencie.

I cała drużyna – może bez fajerwerków, ale z zespołowym duchem, który wiedział, po co wyszedł na murawę.

I co teraz?

Teraz czas na świętowanie, ale też na przygotowania. Ekstraklasa to inny poziom – tutaj nie wystarczy ambicja. Ale Nieciecza już raz pokazała, że potrafi grać z najlepszymi. Teraz wraca mądrzejsza, dojrzalsza i głodna sukcesu.

Do zobaczenia w Ekstraklasie, Nieciecza. Zasłużyliście. Bez dwóch zdań.

Podobne wpisy